6„Tajemnice Światła”, ołówek, 42 x 29,7 cm, szkło, 42 x 30 cm, 2021

Jest to pierwszy tekst na temat aneksu pracy dyplomowej, napisany w 2019 roku, koncentrujący się na procesie sporządzania rysunków, jego wartości oraz wyborze tematu podejmowanego w pracy. Jego ostateczna forma związana z realizacją pracy powstała w 2021 roku.

.

Tajemnice Światła

.

.

Aneks „Ku Światłości” stanowi pięć prac rysunkowych, poświęconych rozważaniu nad „Tajemnicami Światła” Różańca Świętego, ustanowionymi przez papieża św. Jana Pawła II. Wybór Czwartej Części Różańca uwarunkowany jest zawartą w niej medytacją nad wydarzeniami z życia Pana Jezusa, których szczególną cechą staje się obecność „Światła”, zarówno w przestrzeni widzialnej jak i metaforycznej. Realizacja Tajemnic „Chrzest w Jordanie”, „Cud w Kanie Galilejskiej”, „Głoszenie Królestwa Bożego i wezwanie do nawrócenia”, „Przemienienie na Górze Tabor” oraz „Ustanowienie Eucharystii” nastąpiła w rezygnacji z przedstawienia na rzecz naniesionych monochromatycznych szarości nacechowanych efektem świetlistości, osiągniętej poprzez szczególny sposób operowania ołówkiem automatycznym. Uzyskanie wrażenia jasności oraz lśnienia miało na celu analogię do wspomnianego motywu Światła, będącego w warstwie widzialnej znakiem towarzyszącemu wydarzeniu. W płaszczyźnie metaforycznej świetlistość w rysunkach staje się wyrazem pewnej zasłony, będącej jednocześnie refleksem Tajemnicy Wszechmocnego, który objawia się człowiekowi, przysłaniając swoim blaskiem własną Istotę.

Każdy z rysunków tworzy jedna bądź kilka poddanych stopniowaniu odcieniami szarości plam, będących wynikiem wielogodzinnej pracy spędzonej na sukcesywnym, laserunkowym nakładaniu kolejnych warstw ołówka. Rysik wysunięty z ołówka na niemal całkowitą jego długość determinuje powolność procesu, wymusza konieczność delikatności. Nanoszone na siebie, tak delikatne, że aż niedostrzegalne podczas procesu tworzenia kolejne warstwy oraz szum ołówka stają się metaforą słów modlitwy, które wypowiadane, zdają się ginąć w nieokreślonej przestrzeni wraz z końcem dźwięku ostatniej głoski. A jednak modlitwa jest ukrytym zapisem, który nie przemija. Wyszeptane, a może nawet niewypowiedziane na głos słowa, w tym innym nieznanym nam wymiarze, stają się naszą obecnością – naszą osobistą wolą ku nieograniczonej, wiecznej Bożej Miłości.

Już w trakcie pracy obecne były myśli o istotności adekwatnej ekspozycji. W pewnym momencie pracując nad rysunkami zaczęłam nazywać je ikonami. Z perspektywy czasu uważam, że było to zbyt śmiałe określenie. Na pewno nie są to ikony w tradycyjnym rozumieniu, a nazewnictwo to w odniesieniu do abstrakcyjnej plamy staje się w sferze wiary katolickiej oraz jej dziedzictwa nie tylko nadużyciem, ale i niebezpieczeństwem. Niemal dwu tysiącletnia historia Kościoła wypracowała tradycję przedstawień Pana Jezusa Chrystusa, Najświętszej Maryi Panny oraz Świętych, szczególny jej rodzaj odnajdujemy w kościele prawosławnym. Na przestrzeni wieków wizerunki pełniły istotną rolę w posłudze. Można tu wymienić choćby Biblię Pauperum czy też przywołać fakt szczególnej misji obrazów w czasach kontrreformacji, choć sama możliwość przedstawienia bardzo wcześnie, bo już w VIII wieku istnienia Kościoła, stała się zarzewiem konfliktu, który doprowadził do ogromnego kryzysu, znanego pod nazwą „ikonoklazmu”, skutkującego pogłębiającym się rozłamem w chrześcijaństwie.

Właściwie już po skończeniu pracy sięgnęłam po książkę prawosławnego, świeckiego teologa Paula Evdokimova, który w dziele „Sztuka ikon. Teologia piękna” przeprowadza jej obszerną analizę. Evdokimov dokonuje przeglądu historycznego przedstawień religijnych oraz ich uzasadnienia na mocy Wcielenia wraz z ich Bożym posłannictwem. Niezwykłość tego obszaru twórczości człowieka wyraża w posłowiu w. Ks. Henryk Paprocki, który określa ikony mianem „sztuki sztuk”. Podkreśla, że istotnym w zrozumieniu sztuki ikon jest rozróżnienie między zachodnią tradycją obrazów religijnych, a samymi ikonami, biorącymi aktywny udział w posłudze Kościoła za sprawą traktowania ich na równi z Sakramentami. Takie wywyższenie tego rodzaju przedstawienia czyni go szczególnym i jednocześnie niedostępnym dla każdego twórcy – „ikona” nie może zaistnieć w każdej formie artystycznej, lecz tylko w określonych ramach oraz warunkach. Co ciekawe, w przemyśleniach Evdokimova pojawia się niezwykle ostry fragment odnośnie zupełnie pozbawionej figuratywności sztuki abstrakcyjnej w przestrzeni sakralnej, który skłonił mnie do zweryfikowania swojej postawy wobec sporządzonych rysunków.

Pozostaję pod ogromnym wrażeniem prac Rublowa, mistrzów końca średniowiecza oraz tych, tworzących u początków renesansu. Sama jednak staję w bezradności wobec obrazowania tajemnic wiary. Sporządzony przeze mnie portret Pana Jezusa w oparciu o szeroko rozpowszechniony, wykonany metodą komputerową na podstawie Całunu Turyńskiego wizerunek zaowocował pełnym niepokoju wrażeniem, że patrzę na „obcą twarz”. Paradoksalnie każdy inny, nawet najmniej wyszukany obrazek przedstawiający Pana Jezusa był bliższy memu sercu i wyobrażeniu niż ten własnoręcznie przygotowany w dobrej intencji portret. Myślę, że moje ustąpienie na rzecz plamy, mimo że w swoich działaniach twórczych poruszam się w obrębie figuracji, stanowi wyraz obezwładniającej niemożności wobec Tajemnicy Wcielenia, Jego Istnienia oraz samego dzieła Stworzenia, wobec tajemnicy nieśmiertelności duszy człowieka oraz życia wiecznego na mocy Obietnicy. Dlatego moje rysunki nazywam rozważaniami. Są one wyrazem moich myśli ofiarowanych Panu Bogu, poprzez złączenie pracy z medytacją nad ważnymi momentami z życia naszego Zbawiciela, Jezusa Chrystusa, za pośrednictwem modlitwy Różańcowej.

Pierwotny zamysł zakładał oprawienie prac w grube białe ramy, które, stojąc na podwyższeniu w ułożeniu pięciokąta, tworzyłyby zamknięty, skupiony obiekt wymuszający konieczność obejścia, okrążenia. Tkwił w tym zamysł oddania wymiaru kontemplacji modlitwy różańcowej – ruch kolisty miał odsyłać do drogi, na której trwa modlący się, wytyczonej przez powtarzalność, nadającą rytm w medytacji kolejnych Tajemnic. Pewne elementy koncepcji podczas realizacji okazały się nietrafione, delikatne rysunki zostały przytłoczone przez toporną oprawę.
.

17„Tajemnice Światła”, ołówek, 42 x 29,7 cm, szkło, 42 x 30 cm, 2021
.

Warto zauważyć, że wypracowane w tradycji kościoła prawosławnego „ikony” nie dewaluują przedstawień czynionych w kościele katolickim. Co więcej, wiele historii dowodzi, że proste dzieła sztuki, często wychodzące z kręgu tak zwanej sztuki naiwnej bądź ludowej, w obliczu głębokiej wiary człowieka lub grupy ludzi, mogą stać się narzędziem działania Bożych łask. Przykładem są płaczące, również krwawymi łzami figury, proste w modelunku, wykonane często z tak nieszlachetnego materiału jak gips, a nawet, jak pokazuje historia objawień maryjnych z japońskiego Akita, uczynione ręką człowieka spoza kręgu wiary katolickiej, bo buddyjskiego mnicha. Jako potwierdzenie może także posłużyć historia drzeworytu Świętej Rodziny, czczonego w Sanktuarium Matki Boskiej Świętorodzinnej w mazowieckich Miedniewicach. Początki historii obrazu sięgają XVII wieku, gdy pewien tamtejszy pobożny gospodarz zakupił obraz na pobliskim odpuście. Następnie umieścił go na drewnianym słupie, wspierającym wiązanie należącej do niego stodoły, wierząc, że poprzez ten gest Boża Opatrzność ześle błogosławieństwo na jego plony. Niedługo po tym pojawiło się powtarzające w czasie, niewytłumaczalne zjawisko światła wokół obrazu oraz stodoły. Wielu ludzi, będąc świadkami nadprzyrodzoności tego, co widzą, zaczęło gromadzić się w tym miejscu na modlitwie – według podań niektórzy doznawali łaski pocieszenia, a nawet uzdrowienia. Zdarzenia zaowocowały najpierw staraniami a w późniejszym czasie budową Sanktuarium, które do dziś jest celem licznych pielgrzymek, nazywanym przez wiernych mazowiecką „Jasną Górą”, właśnie ze względu na zachowany i otoczony kultem cudowny obraz. Został on umieszczony w centralnej części osobliwego w swojej czerni ołtarza, przemalowanego na ten kolor na znak żałoby po klęsce powstania styczniowego, co czyni to miejsce jeszcze bardziej niezwykłym.

W analizie tego typu zjawisk znamienne jest to, że rzeźby oraz obrazy zakodowane w naszej świadomości jako arcydzieła w sztuce nie stają się narzędziem niebiańskich łask. Można tylko przypuszczać, że wynika to również a może przede wszystkim z faktu, że dzieła te w odbiorze masy ludzi stają się ubóstwieniem człowieka oraz jego możliwości. Szczególnie dziś, w rzeczywistości naznaczonej silnie zlaicyzowanym myśleniem, funkcjonują one przede wszystkim jako wyraz przekraczania ludzkich granic na drodze rozwijania własnego talentu. Choć w istocie poruszają temat Sacrum, nierzadko autor przyćmiewa sobą swoje dzieło, pozostając w centrum uwagi i pełniąc funkcję „ikony”(sic!) w kulturze. Najpełniej pokazuje to zjawisko osoba niedoścignionego w sztuce rzeźbiarskiej Michała Anioła, jednak należy pamiętać, że samego artystę cechowała głęboka wiara oraz chęć jak najpełniejszego oddania czci i chwały w swoich dziełach Najświętszej Maryi Pannie oraz Panu Jezusowi, o czym mówią rożne zachowane, w tym także własnoręcznie napisane przez niego teksty. Należy wspomnieć choćby jego list do włoskiego pisarza oraz malarza Ascanio Condivi, w którym w sposób niezwykle poruszający i piękny tłumaczy kontrowersyjny wówczas we włoskiej opinii publicznej zabieg ukazania w swojej najsłynniejszej „Piecie” postaci Maryi jako młodziutkiej kobiety, której wygląd był ewidentnie niezgodny z Jej faktycznym wiekiem w momencie Męki i Śmierci Jej Syna.1 Nie mniej jednak, wracając do rozważań o zastosowaniu abstrakcji w obszarze obrazów oraz rzeźb o tematyce religijnej, wszystkie dzieła sztuki sakralnej łączy fakt figuratywności, a więc konkretność przedstawienia, która wyklucza wszelkie wątpliwości, ku Komu kierowane są modlitwy.

Praca „Ku Światłości” w swojej formie niewątpliwie znajduje się poza ramami sztuki sakralnej. Jednocześnie dotyka przestrzeni wiary, jest czymś bardzo refleksyjnym i niezwykle osobistym, i może przez to wymykającym się jednoznacznemu nazewnictwu oraz określonej funkcji. Szum ołówka staje się swoistym szeptem, a szept w zależności od stanu ducha może budować ciszę, nadawać jej miękkie kontury lub dramatycznie ją rozdzierać – możliwe, że te rysunki były tylko i wyłącznie próbą wypełnienia godzin w minutach niepokojów, wynikiem pragnienia zapomnienia chwili, w szumie tchnienia słów i szeptu ołówka potrzebą odnalezienia ciszy.
.

*

Każde dzieło sztuki skrywa swoją niepowtarzalną historię. W sposób szczególny wspominam pewien niepozorny w swoim rozmiarze przedmiot – należącą do księdza Janusza Pasierba miniaturową ikonę. Na drewnianej, dość grubej, ale jednocześnie filigranowej, ciemnej deseczce widniał przyprószony czasem wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej, okryty naniesioną suknią ze złotawego metalu. Pamiętam, jak pewnego razu patrzyłam na tę ikonę, myśląc o jej zmarłym właścicielu, duszpasterzu i poecie. Dziś, wspominając to, co minione i myśląc o tym, co obecne, bardzo chcę wierzyć w słowa jego poezji, w tę nadzieję, że każdy po ukończeniu ziemskiej wędrówki staje się spełnionym marzeniem Pana Boga o człowieku.

 

.

: Bóg jest zakochanym poetą
pomyślałem sobie
układa o każdym z nas
niepojętą dla reszty ludzi
pieśń nad pieśniami :

: ks. Janusz Pasierb : 1.1.85 :


*

.


1 w zakładce  : tłumaczenie :  przetłumaczony przeze mnie z języka niemieckiego fragment o Piecie Watykańskiej, w tym wspomniany list artysty. Tekst pochodzi z obszernego dzieła Hermana Grimma zatytułowanego „Michał Anioł”, niedostępnego w przekładzie polskim.